WSTĘP
W mojej pracy starałem się prześledzić historię Wielkiej Teorii Piękna zwanej inaczej Złotym Podziałem. W miarę prowadzenia prac nad tym tematem zorientowałem się jak niejednorodne to zagadnienie. A raczej jak wiele pozornie niepowiązanych zagadnień zawiera w swej jednorodności. Ukazał się mym oczom istny labirynt. Sieć powiązań ludzi i zdarzeń. Idea, która trwała, mimo że przemijały lata i całe narody. Stanąłem przed pytaniem: czy trzymać się sztywno koncepcji Złotego Podziału w obrębie sztuki czy poruszyć inne tematy, na które teoria ta wpłynęła? Szybko doszedłem do wniosku, że nie da się wyczerpać tak obszernego tematu w tak krótkiej pracy. Jednocześnie zrozumiałem, że nie da się pominąć tej całej różnorodności (w końcu to Wielka Teoria Piękna), bez znacznej szkody dla spójności pracy. Motywem przewodnim dla tego tematu pozostała więc sztuka, a w zasadzie właściwszy by był termin piękno, często jednak zbaczam na inne czasem dosyć kręte ścieżki.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
STAROŻYTNOŚĆ
Piękno i złoty podział. – Pitagoras i Pitagorejczycy. – Człowiek jak gwiazda i liczba. - Platon. - Tygiel końca Cesarstwa. – Sztuka.
PIĘKNO
Już starożytni wytworzyli ogólną teorię piękna. Twierdziła ona: piękno polega na proporcji części. Dokładniej mówiąc: piękno polega na doborze proporcji i właściwym układzie części. Jeszcze dokładniej: na wielkości, jakości i ilości części i na ich wzajemnym stosunku. Można to zilustrować na przykładzie sztuki, ale najlepiej chyba w architekturze: w myśl tej teorii o pięknie portyku stanowiła ilość, wielkość i rozmiar kolumn. Analogicznie jest w muzyce, z tą różnicą, że tu stosunki są czasowe – tam przestrzenne. Teoria ta występowała wciągu stuleci zarówno w postaci szerszej (jakościowej), jak i węższej(ilościowej). W węższej postaci twierdziła, że stosunek części stanowiący o pięknie daje się wyrazić liczbowo. W jeszcze węższej: że piękno pojawia się jedynie w przedmiotach, których części mają się do siebie jak liczby proste: jeden do jednego, jeden do dwóch, dwa do trzech itd. Całość wyraża równanie: BC/AB = AB/AC i stanowi liczbę niewymierną ok. 0,618. Na jej podstawie można ułożyć ciąg liczb o stosunkach wzajemnych zbliżonych do Złotego Podziału w następującym szeregu: 3-5-8-13-21 itd. Im dalej tym bliżej doskonałości. Inaczej jest to proporcja podziału odcinka, w której stosunek mniejszej (BC) z dwu części do większej (AB) jest równy stosunkowi części większej do całości (AC). Jest podstawa do tego, by teorię tę nazwać Wielką Teorią Piękna. Albowiem nie tylko w dziejach estetyki, ale w dziejach całej kultury europejskiej niewiele jest teorii równie trwałych i powszechnie uznanych. Niewiele jest też teorii o tak szerokim zasięgu, panującym nad całą rozległą dziedziną piękna. Jednak Wielka Teoria Piękna to nie tylko same liczby i podziały. To także cały system filozoficzny i mistyczny przejęty (od wielu kultur i religii) i dopracowany przez Pitagorasa i Pitagorejczyków, czym zajmę się obszerniej w dalszej części pracy.
PITAGORAS I PITAGOREJCZYCY
Pitagoras urodził się na Samos między 592 a 572 rokiem p.n.e. Kiedy miał około 18 lat wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich, walczył na pięści i jak pisze Jamblich wygrał wszystkie walki. Odniósł sukces i teraz postanowił podróżować. Gdy miał 18-20 lat był uczniem Talesa w Jonii. Opuścił rodzinne strony, podróżował, przebywał m.in. w Syrii, odwiedził górę Karmel, leżącą w dzisiejszym Libanie. Stąd udał się do Egiptu, gdzie pozostawał prawdopodobnie przez 20 lat. W tym czasie zetknął się z naukami Wschodu1 i tajemnicami kapłanów Egiptu. Wtajemniczany był w misteriach w Memfis, Diospolis, Heliopolis. Po napadzie Persów dostał się do niewoli i trafił do Babilonu. W ciągu wielu lat spędzonych w stolicy Mezopotamii przyswajał sobie olbrzymią wiedzę skrybów i mędrców babilońskich3. Potem powrócił na wyspę Samos. Jednak na Samos sprawował rządy tyran Polikrates, więc Pitagoras znowu wyruszył w drogę. Tym razem udał się do Wielkiej Grecji. Osiedlił się ostatecznie w Krotonie, na samym południu Italii i tam założył swą słynną szkołę - coś w rodzaju tajnej organizacji o surowej regule, skupiającej mężczyzn, którzy otaczali religijną czcią liczby. Członków tej grupy nazywamy dzisiaj pitagorejczykami. Nie był to związek tylko o celach czysto etycznych, lecz więcej jeszcze religijnych. Właściwym podłożem związku były wierzenia religijne, do których pitagorejczycy dostosowali swe przepisy etyczne. W Grecji pod wpływem 1Prawdopodobnie poznał tam nauki i wiedzę przyniesioną przez pielgrzymów z Indii którzy licznie przybywali do Egiptu. Widać to później w wierzeniach i twierdzeniach samego Pitagorasa jak i Pitagorejczyków o czym jeszcze będę pisał.2Misteria - wyraz greckiego pochodzenia, wskazuje na zamknięte usta a każdy w nich zawarty symbol miał ukryte znaczenie. Zakończenie obchodu wtajemniczeń w święte obrzędy, które w starożytności odbywały się w świątyniach pod kierownictwem hierofantów (najwyżsi spośród mistrzów w świątyniach starożytności – wykładali i nauczali ) ku wzniesieniu i nauce kandydatów. Niewątpliwie najbardziej tajemnicze i uroczyste były misteria egipskie, przeprowadzane pod kierunkiem grupy strażników tajemnic. Zarówno Pitagoras, Platon, jak i inni mędrcy starożytności uważali je za wzniosłe pod względem moralnym i religijnym, a także niezmiernie cenne jako szkoły etyki. W nich nauczano za pomocą odpowiednich przedstawień o powstaniu wszechświata, o duchu i całej ludzkiej naturze, właściwym stosunku do ciała fizycznego oraz sposobach jego oczyszczania, o powrocie do duchowego życia, prawach muzyki, matematyki, przepowiedni. Tłumaczono także tajemnice kosmosu i całej przyrody. Kapłani oraz neofici odgrywali role bogów i bogiń, powtarzając symboliczne sceny z ich legendarnych żyć i działań kosmicznych, których tajemne znaczenie wyjawiano kandydatom, a potem włączano je do nauk filozoficznych.3Tam też poznaje tajniki wiedzy astrologicznej. Będzie to miało wpływ na jego koncepcje numerologii, częściowo poznane już w Egipcie. Wschodu i Tracji, zaczęły się wówczas tworzyć związki religijne, oparte na tajnych naukach i misteriach, czyli zabiegach znanych wtajemniczonym, a mających umożliwić duszom obcowanie z bóstwem. Misteria apollińskie odbywały się w Delfach, misteria poświęcone bogom podziemnym w Eleuzis (jedne z najbardziej tajemniczych). Śpiewak Orfeusz uchodził za tego, który wprowadził misteria, i pod jego wezwaniem istniał związek orfików. Pitagoras, wtajemniczony w misteria apollińskie i orfickie, oraz wykorzystując wiedzę zdobytą w trakcie podróży po Egipcie i Babilonie stworzył związek religijny dla ich kultywowania. W związku tym wprowadził nie tylko pewien tryb nabożeństw, ale też i reguły życia tak iż stał się on związkiem etycznym o zapędach politycznych. Sam związek istniał około jednego wieku (od połowy VI do 440 r. p.n.e.), jednak myśl jego była nadal kontynuowana i rozwijana, do III w. p.n.e., odcisnęła silne piętno na całym życiu intelektualnym starożytnej Grecji, a w szczególności na Platona. Odrodziła się później u schyłku republiki rzymskiej pod postacią neopitagoreizmu (60 r. p.n.e. - 50 r. n.e.). Struktura bractwa Pitagorejczyków była dosyć skomplikowana, a ich obrządek obwarowany wieloma nakazami i zakazami. Najwyżejw bractwie stali Filozofowie którzy dzielili się na kontemplujących Matematyków oraz Nomatetów, którzy kierowali działalnością społeczną i polityczną bractwa i udzielali instrukcji członkom trzeciej kategorii. Niższy drugi stopień stanowili Politycy, którzy nie osiągnęli jeszcze doskonałej czystości, pełniący funkcje wykonawcze i łącznikowe. Ten etap w bractwie trwał ok. pięciu lat i dopiero będąc członkiem trzeciego stopnia (Nomatet) można było oglądać mistrza. Politycy mimo, że nie widzą mistrza mogą go słyszec1.Pierwszym stopniem był nowicjat który trwał trzy lata i był tak zwanym etapem egzoterycznym, przeznaczonym dla ogółu w przeciwieństwie do następnych ezoterycznych. W bractwie członkowie byli związani bezwzględna tajemnicą. Wyjawienie sekretu równało się z ekskomuniką i śmiercią duchową. Zakazywano rozpowszechniania doktryny filozoficznej, Rytuałów (greckich i egipskich) i misteriów, teorii matematycznej stanowiącej trzon i metafizyczny rdzeń doktryny oraz zdradzania znaków wchodzących w skład matematyki. Panował zabobonny respekt dla Mistrza. Nie wymawiano jego imienia tylko zwroty: Tamten, Nieśmiertelny, Geniusz, Boski.1Miało to odniesienie do słynnej jaskini cieni w której człowiek przez całe życie siedzi plecami do wyjścia i obserwuje cały świat w postaci cieni odbitych na ścianie i nie zna prawdziwej natury świata – Pitagoras i Pitagorejczycy tak właśnie pojmowali życie przeciętnego śmiertelnika. Tę ideę przejął potem Platon. Wprowadzono nakaz wzajemnej pomocy, obowiązek miłosierdzia oraz miłości powszechnej jak i poszanowanie dla wszelkiego życia. Wiązało się to z wegetarianizmem, dopuszczano jednak rytualne zabijanie zwierząt podczas misteriów i innych praktyk religijnych. Z czasem już, po śmierci Platona, zaczęto go pojmować jako odkupiciela, Bogaczy ducha Dajmona (czasem jako syna Hermesa) co zstąpił na ziemię by objawić prawdziwe nauczanie (pisze o tym Arystoteles).
CZŁOWIEK JAK GWIAZDA
Tajnym symbolem Pitagorejczyków był pentagram. Pięcioramienna gwiazda której symbolika była kluczowa dla ich związku. Uosabiał świętą harmonię ciała i ducha. Liczba była ściśle powiązana z otaczającym nas światem. Kosmos był gigantycznym instrumentem muzycznym, olbrzymią harfą, a struny, drgające i brzmiące każda na swoja nutę, były niezliczonymi zjawiskami Wszechświata. Liczby od 1 do 9 to podstawowe tony albo inaczej podstawowe częstotliwości drgań. Każda osoba zaś, miejsce lub rzecz posiada charakterystyczne odbicie czy też echo dźwięku (reverberation), które w każdym momencie jest częścią niezmierzonej harmonii symfonicznej Kosmosu jako całości – swoista muzyka sfer. Kosmos był terminem kluczowym, postrzegany jako ład –harmonia, która współbrzmi w nas. Wierzono w metempsychozę, duszę podlegającą kolejnym reinkarnacjom aż do wyzwolenia się z ciała. Stawała się wówczas Dajmonami, duchami-półbogami. Nie powracały na ten świat (powrót był możliwy wyjątkowo by poświęcić się dla ludzkości i pomóc w jej doskonaleniu)2 lecz zajmowały miejsce gdzieś za Mleczną Drogą. Mleczna Droga traktowana była jako łono Wielkiej Bogini Matki gdzie wszystko powraca i znajduje swój prapoczątek. Wszystkie formy życia, wszystkie dusze, włącznie ze zwierzętami i roślinami pochodzą od wielkiej duszy powszechnej. To pokrewieństwo (syggéneia) łączy zwierzęta z ludźmi i ludzi z bogami3. Według prawa harmonii siostrzane dusze usiłują się zestroić i zjednoczyć. Miało się to objawiać w miłości do przyrody, zwierząt i ludzi. Jest to miłość boska i do boskości.1Znajdzie to swoje odbicie w hermetyźmie i gnozie, które będą potężnymi rywalami rodzącego się chrześcijaństwa.2Widac tu wpływy orfickie, oraz być może doświadczenie zdobyte przez samego Pitagorasa w Babilonie i Egipcie oraz wyniesione z kontaktów z Indyjskimi pielgrzymami.3Tę Panpsyche – duszę świata odnajdujemy potem u Platona. Swoje poglądy na świat zawarli w symbolice liczb. 1- oznaczała punkt, 2 - linię, 3 - figurę geometryczną, 4 - ciało geometryczne (figura w przestrzeni), 5 – człowieka oraz własności ciał fizycznych, zwłaszcza barwę, 6 - życie, 7 - ducha, 8 - miłość, 9 -roztropność, sprawiedliwość, 10 - doskonałość wszechświata. Utworzyli także tablicę przeciwieństw, w której zamieścili 10 najbardziej charakterystycznych przeciwieństw. Oto one:1. ograniczone i nieograniczone, 2. parzyste i nieparzyste, 3. jedno i wiele, 4. prawe i lewe, 5. męskie i żeńskie, 6. będące w spoczynku i poruszające się, 7. proste i krzywe, 8. jasne i ciemne, 9. dobre i złe 10. kwadrat i prostokąt. Warto zwrócić uwagę, że w powyższych zestawieniach piątka w obu przypadkach odnosi się do człowieka. Przy czym w drugim zestawieniu pokazuje ona dwoistość jego natury, pierwiastek żeński i męski. Jest to tragiczny rozdźwięk w człowieku. Nieustannie dąży on do ich zjednoczenia. Dziesiątka symbolizuje większą całość, a w zasadzie nieograniczoność, wszechświat, jego doskonałość i ład. Te dwie liczby, pentada i dekada, mikro i makrokosmos, stanowią kluczowy element filozofii pitagorejskiej jak i moich rozważań. To właśnie w tych liczbach zawiera się złoty podział i Wielka Teoria Piękna. W pentagram wpisywana była postać człowieka. Tak że głowa oraz ręce i nogi odpowiadały każdemu promieniowi. Był to symbol Wszechświata jak i mikrokosmosu, który uosabiał człowiek wpisany w złoty podział. Wszystko można wyrazić starą formułą znaną już egipskim kapłanom: ID QUOD INFERIUS SICUT QUOD SUPERIUS (jak jest na ziemi tak i jest na niebie). Sposób geometrycznego wykreślenia pentagramu i pięciokąta foremnego Rycina przedstawiająca człowieka jako mikrokosmos i jego z wiązek z makrokosmosem. Wszystko za pomocą złotego podziału.„Bogowie dali nam zdolność spostrzegania rytmu i harmonii i cieszenia się nimi.” (Platon, Leges 653 E). Trafnie określa to Cyceron w„Oratorze”: ...w umyśle mieści się pewien znakomity wzór piękna, na który patrząc i w którym zatopiony, naśladując go (artysta) kierował swoją sztuką i ręką. Tedy w kształtach i figurach jest coś doskonałego, do czego, jako ujmowanego myślą wzoru odnosimy to, co oglądamy1.Ten złoty podział odnajdujemy przede wszystkim wiele razy w ludzkiej postaci. Przyjrzyjmy się zatem tej doskonałej proporcji. Zacznijmy od głowy. Jeśli umieścimy ją w prostokącie, okaże się, że będzie on miał właśnie ta proporcje. Prócz tego zarys głowy zbliżony do owalu, największą szerokość osiąga właśnie w miejscu wskazanym przez złotyp odział. Twarz również zbliża się do tych proporcji. Jeśli przekracza je w pionie, mówimy: „twarz pociągła. Gdy zbliża się kształtem do koła, mówimy: „twarz okrągła” albo „kwadratowa”. Linia przeprowadzona przez źrenice dzieli twarz, według zasady złotego podziału. Podobnie dolną część twarzy, od skraju nosa do podbródka, dzieli rozcięcie ust. A wreszcie odcinek od rozcięcia ust do zagłębienia między ustami a brodą. Najważniejsze miejsce twarzy wyznaczone przez złoty podział to oczy. Wyznaczone jako szereg wartości rosnących. Podobne relacje oparte o złoty podział możemy znaleźć między wszystkimi częściami twarzy. W rozmieszczeniu ust względem nosa, czy w stosunku grubości górnej wargi do dolnej. 1Cyceron, Orator 2,8 Analiza harmoniczna – ścisłe złote cięcie „Twarz człowieka jest czymś najbardziej zadziwiającym w egzystencji kosmicznej, pozwala bowiem dostrzec inny świat”1 Również cała postać ludzka zbudowana jest na zasadzie złotego podziału. Pierwszy odcinek– głowa wraz z szyją (do linii obojczyków) do tułowia ma się jak tułów do nóg. Tułów podzielony jest linia pasa na dwie części według tej zasady. Podobnie część od pasa do obojczyków – linią na wysokości sutków. Szerokość łydki pozostaje w zależności od szerokości w kostce. Podobne proporcje znajdziemy w ramionach i dłoniach. I wiele innych. Trzeba mieć wiele cierpliwości by je wszystkie znaleźć i wyliczyć.
Analiza harmoniczna – ścisłe złote cięcie1M. Bierdiajew, De l’esclavage et de la liberté de l’homme.
Te wszystkie cechy ciała ludzkiego musieli też dostrzegać Pitagorejczycy. Jak już wyżej pisałem z człowiekiem utożsamiali liczbę5. Zawierała ona w sobie zarówno pierwiastek męski jak i żeński. Była liczbą pięcioramiennej gwiazdy – pentagramu, który można było wykreślić tylko przy znajomości geometrii i który uosabiał w każdym swym promieniu złoty podział. Biorąc to pod uwagę chyba jasnym się staje czemu wpisano w tę gwiazdę postać ludzką i czemu tak wielkie odgrywał w Bractwie znaczenie. Był ich tajnym znakiem. Jeśli nad wejściem do jakiegoś domu widniał ten znak, przechodzący Pitagorejczyk wiedział, że znajdzie tam schronienie.
PLATON
Nie jest moim zamiarem rozwodzić się tu zbyt długo nad postacią Platona. Bardziej zajmujące jest to w jaki sposób wszedł on w posiadanie owej wiedzy Pitagorejczyków. W IV w. p. n. e. Niejaki Filolaos zdradził Bractwo i sprzedał za bajeczną sumę trzy księgi zawierające doktrynę tajemną Dionizosowi z Syrakuz lub jego bratu Dionowi. Księgi te zostały udostępnione Platonowi podczas jego pobytu na dworze syrakuskim i wywarły na nim wielkie wrażenie. Platon ujął tę wiedzę w „Timajosie” i„Parmanidesie”. Niemożliwe jest, aby dwa składniki dawały bez trzeciego piękną całość. Musi być miedzy nimi jakiś łącznik wiążący. A najpiękniejszy łącznik taki, który jak najbardziej jedność stanowi wraz ze składnikami. Najlepiej potrafi tego dokonać proporcja (Timajos 31a).Tak dobrze zgłębił tajniki Bractwa, iż nie bezpośrednio z nim związany i nie zobowiązany przysięgą milczenia uważany jest za wtajemniczonego. Nigdy nie ujawniał całości zdobytej wiedzy, tylko fragmenty. Pisał zagadkami będącymi kluczem do tajemnic pitagoreizmu. Na tej podstawie niektórzy wysnuwają wniosek, że jednak został on gdzieś wtajemniczony. TYGIEL KOŃCA CESARSTWA W pierwszych latach naszej ery Cesarstwo Rzymskie było bardzo zróżnicowane tak kulturowo jak i wyznaniowo. Wtedy też następuje ponowny rozkwit pitagoreizmu. Miał on znaczący udział w wielu nurtach filozoficznych, mistycznych czy religijnych. Zwłaszcza w kabale, hermetyzmie i alchemii. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tego ruchu był Apoloniusz z Tiany. Filozof urodzony w początkach I wieku w Tianie w Kapadocji, zmarł w Efezie, gdzie założył szkołę pitagorejską. Uważany był za pośrednika między bogami i ludźmi, cudotwórcę, czarownika i proroka. Wiele podróżował (m. in. Azja Mniejsza, Indie). Doktrynę braminów próbował pogodzić z nauką Pitagorasa. Uznaje się go za religijnego wyznawcę neopitagoreizmu i teozoficznego gnostyka. Pitagoreizm odegrał istotną rolę w rodzącym się ruchu chrześcijańskim. I tu na plan pierwszy wysuwa się postać Szymona Maga, Św. Augustyna czy Klemensa Aleksandryjskiego. Szymon Mag, znany także jako Simon Magus lub Szymon z Gitty, był Samarytaninem (proto-gnostykiem). Według wierzeń starożytnej sekty gnostycznej simonitów był on bogiem w ludzkiej postaci. Niemalże wszystkie z ocalałych źródeł świadczących o życiu i poglądach Szymona Maga są zawarte w pracach chrześcijańskich. Różne źródła informacji o Szymonie zawierają odmienne jego wyobrażenia, różniące się tak bardzo, że można wątpić czy odnoszą się do tej samej osoby. Warto tu dodać, że tak gnoza jak i hermetyzm stanowiły poważną alternatywę dla chrześcijaństwa. Oba kierunki były zresztązbliżone w swej doktrynie do chrześcijan. Ich stolicą była Aleksandria. Tam kwitną nauki hermetyczne podbudowane pitagoreizmem. Tam też powstaje słynna TABULA SMARAGDINA HERMETIS (Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismegistosa), czy podstawowe dzieło kabalistyczne SEFER JECIRA(Księga Stworzenia) z II w. n.e. Mnożą się sekty gnostyczne: ofici, naasseńczycy (czciciele węża) czy ich odłam lucyferyjscy kainici iwiele innych. Zagrożenie jakie to wszystko niesie dla chrześcijaństwa doprowadza do tego, iż gnoza wraz z kabałą i hermetyzmem zostają ekskomunikowane przez kościół i będą w ukryciu przekazywać symbole i idee pitagoreizmu. Jednak siła nauk pitagorejskich była tak silna, że pierwsi ojcowie kościoła (jak już wspomniany św. Augustyn) ich nie unikną i zaszczepią ich część na stałe w wierze, co znajdzie też swoje odzwierciedlenie w architekturze sakralnej. SZTUKA Na koniec tego rozdziału chciałem krótko wspomnieć o sztuce i architekturze starożytnej, które to były całkowicie podporządkowane Wielkiej Teorii Piękna. Zresztą jak by można tę teorię nazwać wielką gdyby sztuka z niej nie skorzystała. Zacznijmy od klasycznego przedstawienia w rzeźbie. Zasadę kompozycji ilustrują dwa poniższe przykłady: Klasyczne rzeźby komponowane na złotym podziale. Podstawowa zasada: mniejszy odcinek (minor) ma się do większego (major) jak większy do całości. Linia tego podziału przebiega przez pępek i dalej multiplikuje się w całym ciele. Podobnie rzecz ma się z architekturą. Chociaż tu zasady kompozycji są o wiele bardziej bezwzględne. Chyba ciężko by było znaleźć jakąś bardziej znaną starożytną budowlę w której nie zastosowano złotego podziału. Poczynając od piramid egipskich przez partenon, panteon i świątynie w Mitrze wszystkie budowle opierają sięna omawianej przeze mnie pitagorejskiej idei. Na dwóch powyższych rysunkach widaćopartą o złoty podział konstrukcję Partenonu.
ROZDZIAŁ DRUG
IŚREDNIOWIECZE
Korporacje. – Budowniczowie katedr. – Gmerki.
KORPORACJE
Cofnijmy się jeszcze na chwilę do Cesarstwa Rzymskiego gdyż tam funkcjonowały pierwowzory średniowiecznych cechów murarskich. Około III w. p. n. e. działają w Cesarstwie liczne korporacje murarsko-kamieniarskie. Bazują na geometrycznych osiągnięciach pitagorejczyków, gdyż te są im niezbędne do projektowania. Szybko do tych związków przedostaje się ideologia pitagorejska; nabierają one charakteru agencji wyborczych i tajnych klubów politycznych. Na ich obrzeżach działają liczne bractwa religijne powiązane z bractwami pogrzebowymi, które z kolei były powiązane z kamieniarzami i architektami. Nie trudno się domyślić, że doprowadziło to do utworzenia się silnych grup o charakterze polityczno-religijnym które stały się zagrożeniem dla władzy. Zapanować nad nimi próbował Cezar który zlikwidował większość tych stowarzyszeń, zostawiając jedynie te najstarsze. Z odnalezionych inskrypcji na ścianach świątyń w Dea Diowe we Włoszech wiadomo, że kolegia rzemieślnicze, kolegia pogrzebowe i bractwa religijne funkcjonowały razem. Miały wspólne rytuały (posiadały niezwykle skomplikowany rytuał, który bez żadnych zmian przetrwał sześćset lat) i inicjacje, te same ceremonie i święta (agappy). Taka sama była tytulatura dygnitarzy i tak samo wyglądały wybory i przyjmowanie honorowych patronów. W niezmienionej formie trwały przez sześć stuleci. Jedyna modyfikacja to przyjęcie kultu chrześcijańskiego za Konstantyna, co jednak nie wpłynęło na charakter rytuałów. Po upadku Zachodniego Cesarstwa przetrwały one na Wschodzie, gdzie działały przez całą epokę bizantyjską. Istnieją np. przekazy o takich bractwach, działających przy budowie Hagii Sophii.
BUDOWNICZOWIE KATEDR
W średniowiecznej Europie również istniały cechy budowniczych, głównie katedr. Nie miały one raczej ciągłej tradycji związanej z tymi starożytnymi, choć mogły byś inspirowane przez te pozostające w Bizancjum. Wszak wiadomo, że budowle romańskie wzorowane były na architekturze bizantyjskiej. Pewna część wiedzy pitagorejskiej przetrwała też w samej Europie. Uważa się, że uczniowie św. Benedykta na Monte Cassino w Sant – Gallen przechowali stare greckie i aleksandryjskie teksty matematyczne jak np.: „Traktat Witruwiusza o architekturze” czy dotyczące pitagorejskiej mistyki liczb. Między VIII a XI w. nastąpił rozwój budowli religijnych. Powstają wspaniałe opactwa benedyktyńskie. Wokół tych opactw skupiają się pracownie i cechy murarskie i kamieniarskie. Chyba najciekawszym takim stowarzyszeniem było Bauhütte. Niezawisłe stosujące tajne obrzędy, zrzeszenie wszystkich lóż kamieniarskich na terenie Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego. Obejmowało ono również afiliowane loże w Szwajcarii i w innych ościennych krajach języka i tradycji niemieckiej. Podobne ośrodki mieściły się we Francji i Anglii. Matila Ghyka w swojej„Złotej liczbie”1 czy „The Geometry of Art and Life”2 wysuwa przypuszczenia iż organizacje te przetrwały nienaruszone od czasów Cesarstwa Rzymskiego i ponownie ożywiły się w epoce karolińskiej. Jestto jednak mocno naciągana teoria, która prócz poszlak i przypuszczeń nie jest obecnie do udowodnienia w sposób niezbity. Bauhütte dałopoczątek silnej federacji lóż kamieniarskich z siedzibą w Strasburgu której przewodniczył Mistrz Budowniczy katedry strasburskiej. Sprawował władze nad wszystkimi lożami lokalnymi. Pozostałymi dużymi ośrodkami były loże w Koloni, Wiedniu i Brnie. Kandydat na członka drugiego stopnia w tym stowarzyszeniu musiał odpowiedzieć na pytanie: Jaka była pierwsza czcigodna budowla wzniesiona przez korporację. Odpowiedz miała brzmieć: Katedra w Magdeburgu w 876 r. Daje to do myślenia nad czasem istnienia związku, który działał jeszcze w czasach już nowożytnych. Naczelną pozycję loży w Strasburgu uznał Rudolf Habsburg w 1275 roku, a w 1278 papież Mikołaj II.1Matula C. Ghyka – Złota liczba, wyd. Uniwersitas, Kraków 2001.2Matula C. Ghyka - The Geometry of Art and Life, wyd. Dower Publications, INC. New York 1977. Dzięki właśnie temu uznaniu i nadaniu lożom przywilejów całkowitej wolności i niezależności (cechy mogły swobodnie poruszać się po europie i wznosić świątynie boże bez opodatkowania) ich członków zaczęto nazywać wolnymi mularzami. Droga do wolnomularstwa jakie dzisiaj znamy była jeszcze bardzo długa i dokonała się dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku, na skutek przyjmowania do lóż możnych (szlachty, bogatych kupców, filozofów, naukowców i mistyków). Cechy murarskie przyciągały swą tajemnicą, która okrywała ich obrzędy i wiedzę geometryczną. Zarówno te pierwsze (loże operatywne) jak i drugie (spekulatywne) łączyła pewna wspólna idea pitagorejskiej wizji świata. Pierwsze rozumiały ją w sposób praktyczny, budując kościoły zgodnie z matematyką pitagorejską oparte ściśle o złoty podział, znając też symbolikę, która znalazła swój wyraz w przebogatym wystroju tak romańskich jak i gotyckich katedr; drudzy – nawiązując już głownie do filozofii ale i symboliki. Średniowieczne cechy murarskie miały bardzo ściśle określone zasady: co najmniej siedem lat terminowania; na terminatorów nie przyjmowano nikogo z gminu tylko z wyższych warstw społecznych; utrzymywanie stosunków braterskich; wierne przestrzeganie tajemnicy; nie opowiadanie co się dzieje w loży; pomaganie bratu widząc jego błąd. Cech te miały też wiele swych legend. Jedna z nich zawarta w Rękopisie z Cooke z XV w. (British Museum - kopia oryginału z XIV w.) mówi o pochodzeniu architektury i geometrii. Trzej bracia: Jabal, Jubal i Tubal – Kain, wymyślili geometrię, muzykę i kowalstwo. Swoją wiedzę wyryli na dwóch kolumnach, marmurowej i ceglanej (Jakin i Boaz). Po potopie kolumny te odnaleźli Pitagoras z Hermesem i objawili ludziom. Wiedzę tę zgłębiał Nemrod i zbudował wieżę Babel, a jego uczniowie wznieśli Niniwę. W Egipcie geometrii i sztuki mularskiej nauczał Euklides, u którego praktykowali Synowie Izraela. Potem Król Dawid wznosząc świątynię nadał statuty mularzom. Miał potwierdzić je Salomon, itd., itd. Aż przez Karola Wielkiego trafiły do Anglii. W księdze prócz legendy zamieszczony jest spis powinności mularskich: • podział na trzy stopnie: mistrz, czeladnik i terminator – uczeń;• przestrzeganie tajemnicy tajników sztuki – tajemnicy loży;• nazywanie siebie braćmi. Widaćz powyższego jak bardzo nawiązywano do pitagoreizmu. Legendarny rodowód(gdzie Pitagoras odgrywał kluczową rolę) miał dodawać powagi związkowi. Sama struktura była zaczerpnięta wprost od Pitagorejczyków. Pitagorejski pentagram był podstawą do wykreślenia proporcji świątyni. Było to tak pomyślane, że nie znając matematyki a tylko geometrię można było wykreślić budowlę która była w pełnej zgodzie z kanonem pitagorejskiego piękna jak i sztuką architektoniczną (trwałość i wytrzymałość materiałów). Wiedza ta była największą tajemnicą lóż operatywnych. Poniżej podaję niektóre takie wykresy.
GMERKI
Ciekawą formą przekazywania wiedzy pitagorejskiej z mistrza na ucznia –często syna, były gmerki. Można je odnaleźć wyryte w kamieniu na wielu średniowiecznych budowlach. Odznaczają się tajemniczą i precyzyjną geometrią. Ze starych dokumentów lóż kamieniarskich wiemy, ze każdy czeladnik, gdy osiągnął drugi stopień (właśnie czeladnika) hierarchii cechowej otrzymywał dożywotnio własny znak, który był jego sygnaturą na ważniejszych elementach architektonicznych (np.: zwornik sklepienia) za które odpowiadał. Gmerki: A – Hagia Sophia(bizantyński); B – Katedra św. Szczepana w Wiedniu (gotycki); C – Wieża Barbarossy w Gelnhausen (romański); D – Katedra na Hradczanach w Pradze(gotycki).Gmerki tworzono na siatkach które kryły tajemnicę do planów architektonicznych, a klucz znał tylko wtajemniczony właściciel owego symbolu. Był to też znak rozpoznawczy i przepustka w podróżach i kontaktach z członkami jego loży, bądź lóż afiliowanych. W takich przypadkach wymagano odpowiedniego umieszczenia znaku na siatce oraz podania jego schematu geometrycznego i sensu symbolicznego. Dzięki w miarę płynnej ciągłości dziejowej i dobrej znajomości Witruwiusza i geometrii, żywe pozostały pewne ideały platońskie i utożsamienie człowieka z pentagramem, a jego pępka ze środkiem koła. Z ojca na syna przekazywano sobie sekrety sporządzania planów, znaków, haseł i symboli rozpoznawczych.
ROZDZIAŁ TRZECI
WIELKA TEORIA W CZASACH NOWOŻYTNYCH
MALARSTWO
Ci, którzy lubują się w praktyce bez wiedzy, podobni są do żeglarza, co wsiada do łodzi bez steru i busoli i nie ma nigdy pewności, dokąd jedzie. Malarz, który maluje wedle praktyki i sądu oka, bez udziału rozumu, jest jak zwierciadło, które odbija w sobie wszystkie przed nim stojące przedmioty, nie znając ich.
Leonardo da Vinci
Renesans przyniósł rozpowszechnienie nauk. Powstały liczne uniwersytety. Osiągnięcia starożytnych, a w tym wiedza zdobyta przez Pitagorejczyków stały się dostępne dla wszystkich, których było stać na naukę. Wiedza niegdyś zarezerwowana dla wtajemniczonych, teraz w dużej mierze stała się ogólnodostępną. Szybko z sytuacji tej skorzystali artyści i przenieśli ideę Wielkiej Teorii Piękna do swoich warsztatów. Doświadczenie poucza, że ułożenie elementów kompozycji wzdłuż linii złotego podziału oraz umieszczenie elementu, wymagającego specjalnej ekspozycji(treściowej czy dekoracyjnej) w punkcie mocnym obrazu (punkt w którym na płaszczyźnie obrazu przecinają się linie złotego podziału, nazywany punktem mocnym pola obrazu) stwarza układ, który – przy dużej swobodzie i żywości – posiada maksymalną zwartość i daje widzowi duże zadowolenie estetyczne. Temat ten jednak nie doczekał się szerszej publikacji w dziedzinie malarstwa. Po niżej przytoczę parę przykładów: Rogier Van Der Weyden – Zdjęcie z krzyża. Michał Anioł – Święta rodzina. Botticelli – Zwiastowanie. Leonardo da Vinci – szkice. S. Dali – Ostatnia wieczerza. Vit Stwosz – Ołtarz Mariacki. Podobnych przykładów można mnożyć bez liku. Od renesansu po wiek dwudziesty artyści bardzo często komponując przestrzeń obrazu korzystają ze złotego podziału. A już z pewnością nie ma artysty, który by tej zasady nie znał. ZAKOŃCZENIE Idea Wielkiej Teorii Piękna przetrwała do dzisiaj, chociaż w bardzo suchym matematycznym kształcie. Była znana już budowniczym piramid. Dla starożytnych była tak istotna, że niemal odcisnęli ją na stałe w naszej kulturze. Po okresie średniowiecza, gdzie była traktowana bardziej jako pomoc techniczna przy budowie katedr, a zapominano o jej drugim filozoficznym wymiarze, na nowo rozkwita w renesansie. W pełnym blasku wkracza na uniwersytety. Osiągnięcia pitagorejczyków stają się nienaruszalnymi prawdami dla nauk ścisłych ale i przede wszystkim dla sztuki, architektury i filozofii. Ostatnim większym rozkwitem tej idei był pełen sprzeczności i kontrastów, niesamowity wiek XVIII. Z jednej strony jest to czas nazywany wiekiem rozumu. Zaczynają rodzić się podwaliny współczesnej nauki (początek pierwszych profesjonalnych wytycznych przy badaniach naukowych). Z drugiej, kwitną tajne stowarzyszenia o charakterze polityczno-religijnym jak loże masońskie. Po między tym wszystkim znajduje się miejsce dla nauk pitagorejskich, które zmierzały zawsze do tego by pogodzić dwie pozorne sprzeczności: materię i ducha, naukę i wiarę, pierwiastek męski z żeńskim. Właśnie w tej sferze obraca się wiele wybitnych umysłów tamtych czasów takich jak: Mozart, Newton, Cagliostro, Potocki, czy hrabia de Saint Germain. Balansują na granicy nauki i szarlatanerii. W XIX wieku zaczyna się spadek zainteresowania zagadnieniem. Wielka Teoria Piękna jest oczywiście cały czas znana i powszechnie stosowana w tak w architekturze jak i sztuce ale już w suchej formie, bardzo wybiórczo. Cały czas chętnie korzystają z niej akademiccy malarze. W XX wieku po drugiej wojnie światowej w szkołach nie wykłada się już powszechnie łaciny i greki. W niepamięć odchodzi złoty podział. Zwłaszcza zapominają o nim artyści i architekci (pamiętajmy, że kryteria złotego podziału obowiązywały w architekturze, mimo różnych stylów od czasu piramid po XIX wiek). A zbuntowana młodzież w ramach protestu przeciwko otaczającemu ją światu kreśli na murach bez zrozumienia Pitagorejską pięcioramienną gwiazdę. Zastanawia mnie czy Pitagoras był pierwszym człowiekiem który tę ideę rozwinął, czy raczej ostatnim który w pełni ją rozumiał w jej mistycznym wymiarze...?
BIBLIOGRAFIA
1. prof. dr Hans Biedermann – LEKSYKON SYMBOLI; Wyd. Muza SA; Warszawa 2003;
2. Beata Bielczyk – O PIĘKNIE; Druk. Primar Druk; Kraków 2002;
3. Juan Eduardo Cirlot – SŁOWNIK SYMBOLI; Wyd. Znak; Kraków 2006;
4. Matila C. Ghyka – THE GEOMETRY OF ART. AND LIFE; Dover Publications, inc.; New York 1977;
5. Matila C. Ghyka – ZŁOTA LICZBA; wyd. Universitas ; Kraków 2001;
6. Władysław Tatarkiewicz – DZIEJE SZEŚCIU POJĘĆ; Wyd. PWN; Warszawa 1976;
7. Władysław Tatarkiewicz – HISTORIA FILOZOFII; Wyd. PWN; Warszawa 1998;
8. Sławomir Sheybal – KOMPOZYCJA PLASTYCZNA – PODSTAWOWE ZASADY; Wyd. PZWS; Warszawa 1964;
9. SZTUKA ŚWIATA T. I -X – praca zbiorowa, wyd. Arkady, Warszawa 1989.